Grudniowy kalendarz ma tę właściwość, że kurczy się szybciej, niż rośnie lista zadań. Teoretycznie wszystko da się zrobić samodzielnie. Praktycznie — w tygodniu przed świętami trzeba wybrać, co gotujemy, a co kupujemy, bo próba zrobienia wszystkiego kończy się zmęczeniem przy stole, na którym miało być miło.
Poniżej podział, który sprawdza się w większości domów.
Co warto zrobić samodzielnie
Barszcz. Zakwas i wywar to rzeczy, które robi się z wyprzedzeniem i które naprawdę różnią się smakiem od gotowych. Zakwas potrzebuje kilku dni, więc to zadanie na początek grudnia, nie na Wigilię.
Sałatka. Składa się z rzeczy, które i tak masz, a różnica między domową a kupną jest wyraźna. Warto za to ugotować warzywa dzień wcześniej.
To, co jest w waszym domu tradycją. Jeśli babcia zawsze robiła kutię, nie oddawaj kutii. Tradycja ma w tym wszystkim większe znaczenie niż optymalizacja.

Co spokojnie można zamówić
Pierogi. Dla dziesięciu osób przy wielodaniowym stole trzeba ich około sześćdziesięciu, co oznacza wieczór przy stolnicy. To pierwsze danie, które warto oddać, jeśli czasu brakuje.
Przy zamawianiu dobrze wiedzieć kilka rzeczy: półkilogramowa porcja to mniej więcej piętnaście sztuk, a na wigilijnym stole liczy się pięć, sześć na osobę, bo dań jest wiele. Warto też rozbić zamówienie na dwa, trzy rodzaje — zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat nie je kapusty z grzybami. Jeśli szukasz takiej opcji, pierogi na zamówienie z dowozem rozwiązują temat jednego z najbardziej pracochłonnych dań.
Ciasta. Makowiec, sernik i piernik to trzy osobne wypieki i trzy osobne wieczory. Jeśli masz upiec jedno, zostaw to, które lubisz najbardziej, a resztę zamów. Ciasta na święta z Wrocławia wypiekane na zamówienie przyjeżdżają świeże i zdejmują z głowy najbardziej czasochłonną część przygotowań.
Ryba po grecku. Mało kto lubi ją robić, a prawie wszyscy ją jedzą.
Kiedy co zamawiać
Terminy w grudniu zamykają się wcześniej, niż się wydaje. Przy wyrobach robionych na zamówienie bezpieczny moment to pierwsza połowa miesiąca — w ostatnim tygodniu wybiera się już z tego, co zostało.
Zasada jest prosta: im bardziej nietypowy wariant i im większa ilość, tym wcześniej trzeba się zdecydować.

Prezenty, czyli druga lista
Przy prezentach żywnościowych decyduje jedno pytanie: czy kosz pojedzie paczką, czy wręczysz go osobiście.
Zestaw ze świeżym serem albo wędliną parzoną trzeba oddać tego samego dnia i od razu do lodówki. Zbudowany z rzeczy trwałych — miodów, przetworów w słoikach, wyrobów suszonych, bakalii, herbaty, czekolady — można wysłać gdziekolwiek i postawić pod choinką na dwa tygodnie przed świętami.
Dla prezentów firmowych liczy się jeszcze powtarzalność i to, że paczki często jadą pod różne adresy domowe, a nie do siedziby. Z tych powodów świąteczne kosze prezentowe komponuje się z produktów, które nie wymagają chłodu — inaczej połowa pracy idzie na nic.
Trzy pytania, które warto sobie zadać teraz
- Ile osób faktycznie siądzie do stołu? Od tego zależy wszystko inne.
- Które danie jest w waszym domu „tym jedynym”? To zostaje po twojej stronie.
- Co da się zrobić wcześniej i zamrozić? Zwykle więcej, niż się wydaje.
Święta udają się nie dlatego, że wszystko było zrobione od zera, tylko dlatego, że gospodarz miał siłę usiąść razem z gośćmi.
